Joga na dobre zadomowiła się w naszej rzeczywistości. Stała się aktywnością prozdrowotną i relaksacyjną, i faktycznie ma wiele dobrego do zaoferowania w tej tematyce. Dobrze, że jest i możemy czerpać z jej dobrodziejstw.
Często praktykujemy ją w grupach. Zdaje się, że najczęściej tak to wygląda. Przyciąga osoby poszukujące ruchu i odprężenia, czasem również towarzystwa. Zdarzają się też poszukujący głębiej, w jej filozofii. Każdy ma swoją motywację. Myślę jednak, że w pewnym momencie poszukiwanie głębsze jest konieczne, żeby coś zmienić, i poczuć się lepiej. Ograniczenie się tylko do praktyk ruchowych i oddechowych to za mało. Cała sfera mentalno-psychiczna, od której zależy nasza ogólna kondycja, również potrzebuje ruchu i odprężenia, a te przyjdą ze zmiany podejścia, nastawienia, decyzji. Ruch bardzo często wpływa również na umysł, psychikę, ale nie jest to reguła. Bywa różnie.
Więcej o umyśle i psychice mówią dwa pierwsze kroki w tzw. ośmiostopniowej ścieżce jogi – jamy i nijamy. Pierwsze to uniwersalne zasady moralne, drugie to zasady samodyscypliny i wewnętrznej zmiany. Bez pracy nad tymi tematami aktywność ciała jest bardziej automatyczna niż świadoma.
Jesteśmy złożonymi istotami, a nasze zdrowie, dobre samopoczucie są zależne od dobrej psychiki, zaoopiekowanego ciała, i od tego ile w nas miłości, do świata, ludzi i do siebie samego, ile w nas wiary w samych siebie. Joga prowadzona na zajęciach przynosi różne korzyści, może pośrednio wspomóc wewnętrzne zmiany, ale kluczowy moment zachodzi w wyniku własnej decyzji o zmianie i samej zmianie, na które nakieruje prawda i miłość.